Blood Brothers
Inne
Statystyki
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj109
mod_vvisit_counterWczoraj90
mod_vvisit_counterTen miesiąc3084
mod_vvisit_counterZeszły miesiąc5101
Szukajka

Fear Of The Dark

Szybki lub martwy

Otoczeni grzesznikami i ociekający winą

Robicie pieniądze, grzebiąc w brudach i szlamie

Paradujecie w wieżach z kości słoniowej z wypiętymi brzuchami

Lokujecie nasze życie

W swoich gierkach i knowaniach

 

Musisz na nich uważać – bądź szybki, nie daj się zabić

Oczy węża na niebie – złodziej w twojej głowie siedzi

Musisz na nich uważać – bądź szybki, nie daj się zabić

Oczy węża na niebie – złodziej w twojej głowie siedzi

Bądź szybki!

Inaczej zginiesz!

Bądź szybki!

Inaczej zginiesz!

 

Pomyśl… co rządzi naszym światem

Zobacz… kto pociąga za sznurki

Wiem, że na twarz nie upadniesz

Twój gruby brzuch utrzyma cię ładnie

 

Pomyśl… co rządzi naszym światem

Zobacz… kto pociąga za sznurki

Wiem, że na twarz nie upadniesz

Twój gruby brzuch utrzyma cię ładnie

 

Kto pociąga za sznurki…

 

Żmija wpełza ci do ucha

On mówi: „głosuj na to czego chcesz słuchać”

Nie ważne, co jest złe – wystarczy, że tobie jest dobrze

Więc dalej rżnij głupa aż całkiem oślepniesz

 

Musisz na nich uważać – bądź szybki, nie daj się zabić

Oczy węża na niebie – złodziej w twojej głowie siedzi

Musisz na nich uważać – bądź szybki, nie daj się zabić

Oczy węża na niebie – złodziej w twojej głowie siedzi

Bądź szybki!

Inaczej zginiesz!

Bądź szybki!

Inaczej zginiesz!

 

Bądź szybki, bo inaczej zginiesz!

 

Stąd do wieczności

Zawróciła jej w głowie jego lśniąca maszyna

Pochyliła się, starter mu wyczyściła

Podobnej bestii nigdy nie widziała

Czuła, że coraz mocniej i mocniej go chciała

 

Kiedy szła wzdłuż drogi

Usłyszała głos, że aż ugięły się jej nogi

Wyszeptał do niej: „siadaj z tyłu”

„zabiorę cię stąd do wieczności”

 

Piekło nie jest takie złe

Piekło to stąd do wieczności

Piekło nie jest takie złe

Piekło to stąd do wieczności

 

Chyba znów jeden z tych szalonych snów miała

Na czymś tak dzikim jeszcze nigdy nie siedziała

Czuła się jak w siódmym niebie

Zdała się jej, że słyszy silnika westchnienie

 

Ale jak każdy sen, ten też musiał skończyć się

Mieli wywrotkę na diabelskim zakręcie

Bestia i Charlotte byli z tej samej gliny

Zawsze będą jechać drogą… stąd do wieczności

 

Piekło nie jest takie złe

Piekło to stąd do wieczności

Piekło nie jest takie złe

Piekło to stąd do wieczności

 

Piekło nie jest takie złe

Piekło to stąd do wieczności

 

Boję się strzelać do obcych

Leżę, nie mogę zasnąć i ocieram pot z czoła

Ale to nie jest strach, iść bym teraz wolał

 

Próbuję sobie wyobrazić okropności, które na mnie czekają

Kopiec pustynnego piasku znaczy mogiłę

 

Gdy nadejdzie czas dogodny

Czy pomożesz mi w tej zbrodni?

Gdy nadejdzie czas dogodny

To będziemy umrzeć mogli

 

Boże, pozwól nam dokończyć to, co musi być zrobione

Przyjdź Królestwo Twoje

Bądź wola Twoja… na ziemi

 

Sami sobie tłumaczymy powody by odejść

Czy powinniśmy żyć i dać żyć innym?

Zapomnieć i wypaczyć winy?

 

Ale jak możemy im na to pozwolić?

Rządy terroru i korupcji muszą się skończyć

Dobrze wiemy, że innego wyjścia nie ma

Brak zaufania, logiki, nic więcej do powiedzenia

 

Boję się strzelać do obcych

Boję się strzelać do obcych

 

Strach jest kluczem

W gorączce żyjemy

Potem przerażenia dławieni

W gorączce nocy tak wiele poczuć możesz

W gorączce nocy krzyczę: „nie dotykaj, proszę”

 

Był czas, Kidy sobie używaliśmy

I na próżno wytaczaliśmy działa

Był czas, Kidy namiętność nie miała granic

W gorączce nocy… rozpalone ciała

 

Żyjemy w gorączce…

 

Słyszę ukryte bicie twego serca

Słyszę też twoje ciche szlochanie

Dzieciaki utraciły swoją wolność

Ludzie mają to gdzieś póki ktoś znany nie zginie

 

Był czas, Kidy sobie używaliśmy

I na próżno wytaczaliśmy działa

Był czas, Kidy namiętność nie miała granic

W gorączce nocy… rozpalone ciała

 

Żyjemy w gorączce…

 

Żyjemy w świecie niepewności

Strach jest kluczem - do tego czym chcesz być

Nic nie warte twoje zdanie

To większości panowanie

Dranie mają przewagę, aż do dnia twej śmierci…

 

Słyszę ukryte bicie twego serca

Słyszę też twoje ciche szlochanie

Dzieciaki utraciły swoją wolność

Ludzie mają to gdzieś póki ktoś znany nie zginie

 

Oni mówią nieprawdę

 

Był czas, Kidy sobie używaliśmy

Był czas, Kidy namiętność nie miała granic

 

Żyjemy w gorączce…

 

Żyjemy w świecie niepewności

Strach jest kluczem - do tego czym chcesz być

Nic nie warte twoje zdanie

To większości panowanie

Dranie mają przewagę, aż do dnia twej śmierci…

 

Koniec dzieciństwa

Przepłynąłbym ocean

Przeszedłbym sto mil

Gdybym tylko mógł to skończyć

Jeden uśmiech choć zobaczyć

 

Widać to na ich twarzach

Smutne jest ich szlochanie

Rozpacz i wzburzenie

Strach i opętanie

 

Nie ma nadziei, nie ma życia, tylko ból i przerażenie

Nie ma jedzenia, nie ma miłości, tylko chciwe branie

 

Cierpienie i ból

Niedożywienie o głód

Agonie totalnej wojny

Kiedy to się zacznie znów?

 

Walka o władzę

Tyran znów powstaje

O co tu, do diabła, chodzi?

Czy to się kiedyś skończy?

 

Nie ma nadziei, nie ma życia, tylko ból i przerażenie

Nie ma jedzenia, nie ma miłości, tylko chciwe branie

 

Oglądasz księżyc w pełni

I czerwony wschód słońca

To dla nas taki oczywiste

Ale gdzieś ktoś umiera

 

Zatrute wody

Zgnilizna i zanieczyszczenie

Tylko patrzeć jak przyjdzie zaraza

Czy kiedykolwiek zmądrzejemy?

 

Nie ma nadziei, nie ma życia, tylko ból i przerażenie

Nie ma jedzenia, nie ma miłości, nie ma nasienia, dzieciństwa koniec

 

Zmarnowana miłość

 

Może kiedyś będę uczciwym człowiekiem

Na razie jednak robię, co mogę

Długie drogi, długie dni od wschodu do zachodu

Od wschodu do zachodu słońca

 

Śnijcie dalej, Bracia, jeśli chcecie

Śnijcie dalej, siostry, aż znajdziecie jedynego

Nasze życie tak szybko zabierane przez fale czasu

 

Spędzasz swoje dni w próżności

Spędzasz lata w samotności

W rozpaczliwej pieszczocie marnujesz dar miłości

Toczą się cienie nocy

 

Śnijcie dalej, Bracia, jeśli chcecie

Śnijcie dalej, siostry, aż znajdziecie jedynego

Nasze życie tak szybko zabierane przez fale czasu

 

Sypie się piasek, a ty linę trzymasz w dłoni

W twoich oczach widzę głód i krzyk rozpaczy

Co noc rozdziera

 

Spędzasz swoje dni w próżności

Spędzasz lata w samotności

W rozpaczliwej pieszczocie marnujesz dar miłości

Toczą się cienie nocy

 

Spędzasz swoje dni w próżności

Spędzasz lata w samotności

W rozpaczliwej pieszczocie marnujesz dar miłości

Toczą się cienie nocy

 

Ścigany

Był październik, mroźny poranek

Ziemia była pokryta szronem

Siedziałem cicho

Czekając na swój moment

 

Czekałem aż mgła spowije wszystko wokół

Starannie czas wybrałem i przeskoczyłem przez mur

 

Dosyć mam uciekania

Nic tylko głód i cierpienie

Staję na chwilę, rozglądam się i znów przed siebie

 

Znalazłem się w złym miejscu

To była niewłaściwa chwila

Podejrzany o zabicie – oto cała moja wina

 

Jestem zbiegiem, gonią za mną jak za zwierzem

Swoje imię chcę oczyścić, teraz jestem zbiegiem

Jestem zbiegiem, gonią za mną jak za zwierzem

Swoje imię chcę oczyścić, teraz jestem zbiegiem

 

Wciąż się rozglądam

Stale patrzę za siebie

Zawsze będę ataku celem

 

Podążam tylko przed siebie

Bezustannie ktoś mnie goni

Czekam na widok nabitej broni

 

Jestem zbiegiem, gonią za mną jak za zwierzem

Swoje imię chcę oczyścić, teraz jestem zbiegiem

Jestem zbiegiem, gonią za mną jak za zwierzem

Swoje imię chcę oczyścić, teraz jestem zbiegiem

 

Nawet jeśli ich złapię

I z zarzutów się oczyszczę

Wiem, że nic nie będzie tak, jak przedtem

 

Jeśli kiedyś udowodnię swą niewinność

Muszę dopaść wszystkich, by stało się zadość

 

Jestem zbiegiem, gonią za mną jak za zwierzem

Swoje imię chcę oczyścić, teraz jestem zbiegiem

 

Okowy nieszczęścia

W kąciku twego oka szaleniec się czai

Lubi wtykać nos – w twoje światło

On chce wyskoczyć na ulicę razem z nami

W krainę cieni i deszczu

Doświadczył co to miłość…

Chce ci teraz odpłacić winą…

 

Okłamuje się i nie daje żyć spokojnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

Nie przestanie póki tobą nie zawładnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

 

W rynsztoku siedzi prorok

Krzyczy: „jesteś przeklęty!”

A ty mu wierzysz…

On ma wizję, lecz ona odbija się blaskiem w twoich oczach

Świat pełen nienawiści i strachu…

On odczuł co to miłość…

Chce ci teraz odpłacić cierpieniem…

 

Okłamuje się i nie daje żyć spokojnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

Nie przestanie póki tobą nie zawładnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

Okłamuje się i nie daje żyć spokojnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

Nie przestanie póki tobą nie zawładnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

 

Tylko miłość trzyma klucz do twego serca!

Tylko miłość…

 

Okłamuje się i nie daje żyć spokojnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

Nie przestanie póki tobą nie zawładnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

 

Okłamuje się i nie daje żyć spokojnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

Nie przestanie póki tobą nie zawładnie

Trzyma cię w Okowach Nieszczęścia

 

Zjawa

Jestem tu, czy mnie widzisz?

Przyszedłem tu sam

Kiedy w pokoju zrobi się zimno

Powiedz, że mnie czujesz… bo jestem tu

 

Oto jestem, czy mnie widzisz?

Jak przechodzę obok, w stronę

Miejsca, które znam tylko z moich… marzeń

 

W świecie ułudy

Nigdy nie odwracaj się od przyjaciela

Bo prawdziwych przyjaciół

Możesz policzyć na palcach jednej ręki… w całym życiu

 

Są tacy, którzy cię oszukują

Są tacy, którzy cię zawodzą

Czy jest ktoś, kto zginąłby za ciebie… chyba nie

 

Przeżywaj swoje życie z pasją

Wszystko, co robisz rób dobrze

Z życia wyciągniesz tylko tyle ile włożysz… tak mówią

 

W tym pokręconym świecie

Ludzie nie mówią, co naprawdę myślą

Jeśli chcesz dostać szczera odpowiedź

To idź szukaj jej… teraz

 

Czy stajesz plecami opary o ścianę

W pokoju pełnym obcych ludzi?

Czy czujesz się czasem jakbyś był na zewnątrz

I zaglądał… do środka?

 

Możesz uformować swoje szczęście

Stworzyć własne przeznaczenie

Wierzę, że masz w sobie siłę

Jeśli tylko chcesz… to stanie się prawdą

 

Możesz zrobić, co zechcesz

Jeśli tylko się postarasz

Odrobina wiary może czynić cuda… naprawdę

 

Czy istniejemy dla jakiejś przyczyny?

Chciałbym wiedzieć, co myślisz

Miło byłoby wiedzieć

Co się z nami stanie po śmierci… prawda?

 

Jedni rodzą się mądrzy

Inni rodzą się naiwni

Wierzę, że są i tacy, którzy żyli już wcześniej… a ty?

 

Jeśli o mnie chodzi to się zastanawiam

Musisz mieć otwarty umysł

Mam nadzieją, że moje życie

To nie rutynowa sprawa

 

Percepcja pozazmysłowa

Życie po śmierci i telepatia

Czy dusza żyje wiecznie i przenosi się

W czasie i przestrzeni?

 

Jestem taki podniecony

Bo już wkrótce tego się dowiem

A kiedy poznam wszystkie odpowiedzi

Może wrócę… i powiem ci jak to jest

 

Tylko się nie denerwuj

Gdy zechcę się z tobą skontaktować

Jeśli rzeczy zaczną znikać albo się przemieszczać… to będę ja

 

I nie bądź niedowiarkiem

Nie ważne, co powiedzą twoi „przyjaciele”

Znowu się gdzieś spotkamy

W jakiś sposób… kiedyś

 

Judaszu prowadź

Światła zgaszone – żyjemy w świecie ciemności

Bez wątpliwości – wszystko jest na sprzedaż

My śpimy – a cały świat płonie

My się modlimy – do Boga o lepszy układ

Nie ma świętości – ni wtedy ni teraz

Nic nie zostało…

Czy to wszystko?

Mogę już odejść?

 

Judasz mój przewodnik

Nocą szepcze do mnie

Judasz mój przewodnik

 

Judasz mój przewodnik

Nocą szepcze do mnie

Judasz mój przewodnik

 

Tocz wojny – gin w blasku chwały

Wróć do domu – mięso w plastikowym worku

Upadnij – lepiej módl się do Boga o zmiłowanie

Więc klęknij – i niech ostrze tnie równo

Nie ma świętości – ni wtedy ni teraz

Wszyscy straceni…

Czy to wszystko, co nam zostało?

Czy to już koniec?

 

Judasz mój przewodnik

Nocą szepcze do mnie

Judasz mój przewodnik

 

Judasz mój przewodnik

Nocą szepcze do mnie

Judasz mój przewodnik

 

Żyję w ciemności

Bez światła, co prowadzi

Szepcze o twoich snach…

 

Judasz mój przewodnik

Nocą szepcze do mnie

Judasz mój przewodnik

 

Judasz mój przewodnik

Nocą szepcze do mnie

Judasz mój przewodnik

 

Niedzielny wojownik

Wczoraj buntownik, jutro zwykły głupiec

Kogo chcesz nabrać i przed czym chcesz uciec?

Próbujesz się z paczki wydostać

Ale oni nie chcą słuchać, więc musisz pozostać

 

Udajesz wojownika kiedy jesteś w grupie

Ale to już się skończyło, spójrz tylko na siebie

 

Wcale nie jesteś taki bojowy – to tylko pozory

Niedobrze ci się robi, czas się wyswobodzić

Ta twoja brawura kiedy jesteś z kumplami

Jakby inny człowiek przeszedł przez bramę

Zaczyna się gra

Dzięki adrenalinie

Czujesz napięcie, może jeszcze ktoś zginie…

 

Niedzielny Wojownik ostatnio

Niedzielny Wojownik czasami

Niedzielny Wojownik – może taki już jesteś

Niedzielny Wojownik ostatnio

Niedzielny Wojownik czasami

Niedzielny Wojownik – może taki już jesteś

 

Musisz się wydostać, musisz się uwolnić

Ale przecież jesteś w klice, niełatwo jest odbić

Musisz przyznać, żyjesz w zakłamaniu

Wcale nie tak trudno zgadnąć czemu

 

Ciężko powiedzieć jak się w to wplątałeś

Chciałeś tylko być częścią

Przynależeć chciałeś…

 

Niedzielny Wojownik ostatnio

Niedzielny Wojownik czasami

Niedzielny Wojownik – może taki już jesteś

Niedzielny Wojownik ostatnio

Niedzielny Wojownik czasami

Niedzielny Wojownik – może taki już jesteś

 

To, co zrobiłeś teraz cię zawstydza

Ale to przecież tylko gra… czy nie tak?

A kiedy opadnie adrenalina

Co zrobisz ze sobą w poniedziałek?

 

Niedzielny Wojownik ostatnio

Niedzielny Wojownik czasami

Niedzielny Wojownik – może taki już jesteś

 

Niedzielny Wojownik ostatnio

Niedzielny Wojownik czasami

Niedzielny Wojownik – może nigdy taki nie byłeś

 

Strach przed ciemnością

 

Jestem facetem, co chodzi bez nikogo

I kiedy idę ciemną drogą

W nocy, albo spaceruje po parku

 

Kiedy światło zmieniać się zacznie

To czasem czuję się dziwacznie

Robię się niespokojny kiedy jest ciemno

 

Strach przed ciemnością, strach przed ciemnością

Ciągle mi się roi, że ktoś za mną stoi

Strach przed ciemnością, strach przed ciemnością

Bardzo się biję, że ktoś się na mnie czai

 

Czy przejechałeś kiedyś palcami po ścianie

W poszukiwaniu światła

I poczułeś jak stają ci włosy na karku?

Czy czasem boisz się spojrzeć w kąt pokoju

Bo czujesz, ze coś cię obserwuje?

 

Strach przed ciemnością, strach przed ciemnością

Ciągle mi się roi, że ktoś za mną stoi

Strach przed ciemnością, strach przed ciemnością

Bardzo się biję, że ktoś się na mnie czai

 

Poprzedniej nocy oglądałeś filmy grozy

Rozmyślałeś o wiedźmach i podaniach ludowych

Nieznane problemy zaprzątają ci głowę

Może umysł płata ci figle

Coś czujesz i twoje oczy nagle

Napotykają cienie tańczące za tobą

 

Strach przed ciemnością, strach przed ciemnością

Ciągle mi się roi, że ktoś za mną stoi

Strach przed ciemnością, strach przed ciemnością

Bardzo się biję, że ktoś się na mnie czai

Strach przed ciemnością, strach przed ciemnością

Ciągle mi się roi, że ktoś za mną stoi

Strach przed ciemnością, strach przed ciemnością

Bardzo się biję, że ktoś się na mnie czai

 

I kiedy idę ciemna drogą

To jestem facetem, co idzie sam

 
The Book Of Souls

Uwaga - wymagana jest instalacja Adobe Flash Player!

Iron Maiden Quiz
Speed Of Light
Najbliższe koncerty

Blaze Bayley

04.05.2017 - Wrocław,
                    Liverpool Klub

05.05.2017 - Tychy, Underground
06.05.2017 - Stalowa Wola,
                    Labyrinth Club

07.05.2017 - Olsztyn, Andergrant

Blood Brothers

19.05.2017 - Białystok, Klub Zmiana Klimatu